czwartek, 27 października 2011

Rozdział III cz.III

...okrzyczała a ja się popłakałem. Wszyscy się śmiali! A ja nawet wiem z kogo. Z pani Wołowiny. To znaczy tak mi się wydaje. Następne lekcje też jakoś minęły.
-Aaa... 15:15, ktoś o mnie myśli!- krzyknąłem. Podszedłem do Dory, żeby ją o coś zapytać:
-Doruuśś!- powiedziałem słitaśnie. -Pójdziesz ze mną na bal za dwa dni?
-Ty co rozmawiasz z moją dziewczyną?- spytał Christian, który nagle podbiegł do nas ;//
-Eee... wy ze sobą chodzicie?- zapytałem z łzami w oczach.
-Nooo!- odpowiedział Chris i na moich oczach zaczął ślinić z Dorą. Uciekłem płacząc do kibelka. Zadzwoniłem do Mamusi:
-Kochana Mamusiu! Powiedz panu Edziowi, żeby po mnie przyjechał!- mówiłem Mamuni o tym aby przyjechał Edwardo Pedaelski (dla przyjaciół Edzio Pedzio) czyli mój szofer.
Kiedy po mnie przyjechał różowiutką limuzynką to chciałem jak najszybciej wrócić do domu. Opowiedziałem o wszystkim Mamusi a ona zazdrościła, bo myślała, że najbardziej kocham ją. Pocieszyłem ją i powiedziałem, że ona jest numerem jeden. Zjadłem moje ulubione danie: majonez pomieszany ze śliwkami w kompocie i poszedłem spać tuż o 18:30.

Brak komentarzy: