niedziela, 8 kwietnia 2012
czwartek, 27 października 2011
Rozdział III cz.III
...okrzyczała a ja się popłakałem. Wszyscy się śmiali! A ja nawet wiem z kogo. Z pani Wołowiny. To znaczy tak mi się wydaje. Następne lekcje też jakoś minęły.
-Aaa... 15:15, ktoś o mnie myśli!- krzyknąłem. Podszedłem do Dory, żeby ją o coś zapytać:
-Doruuśś!- powiedziałem słitaśnie. -Pójdziesz ze mną na bal za dwa dni?
-Ty co rozmawiasz z moją dziewczyną?- spytał Christian, który nagle podbiegł do nas ;//
-Eee... wy ze sobą chodzicie?- zapytałem z łzami w oczach.
-Nooo!- odpowiedział Chris i na moich oczach zaczął ślinić z Dorą. Uciekłem płacząc do kibelka. Zadzwoniłem do Mamusi:
-Kochana Mamusiu! Powiedz panu Edziowi, żeby po mnie przyjechał!- mówiłem Mamuni o tym aby przyjechał Edwardo Pedaelski (dla przyjaciół Edzio Pedzio) czyli mój szofer.
Kiedy po mnie przyjechał różowiutką limuzynką to chciałem jak najszybciej wrócić do domu. Opowiedziałem o wszystkim Mamusi a ona zazdrościła, bo myślała, że najbardziej kocham ją. Pocieszyłem ją i powiedziałem, że ona jest numerem jeden. Zjadłem moje ulubione danie: majonez pomieszany ze śliwkami w kompocie i poszedłem spać tuż o 18:30.
środa, 26 października 2011
Rozdział III cz.II
...poszedłem, spać a była godzina 19.00.
Gdy wstałem rano, powiedziałem:
-Nareszcie poniedziałek, zobacze się z moją ukochaną Dorę!
Szybko ubrałem się w różowe rurki z krokiem, biało-fioletową bluzkę z kokardkami i moje $ł!t gl@ny!
-Pa mamusiu!- krzyknąłem i wybiegłem z domu, bo już czekała na mnie moja różowa limuzyna!
Gdy dojechałem do szkoły ujrzałem Chrisa. Strasznie się zdenerwowałem, ale jakby nigdy nic przeszedłem obok niego, a gdy mnie zobaczył zawołał:
-Siema różowy!
Ze złością odparłem:
-Siema.
Nagle do Chrisa podszedł anioł, czyli Dora.
-Cześć Kotku.- odparł i zaczął ją lizać po ustach. A ona oczywiście się dołączyła :(
Próbując ukryć mój płacz, poszedłem do kibelka (różowego) i załatwiłem swoją potrzebę. Gdy wyszedłem zobaczyłem Roxi w najbardziej miniowej miniówce jaką widziałem, w staniku i w 15cm szpilkach.
-Ehh...- pomyślałem - Jak ona wygląda, powinna brać przykład z Dory!
-Cześć Justin - powiedziała
-Hej - odpowiedziałem i zmierzałem w kierunku klasy.
-No wiesz...- zaczęła coś nawijać. -Bo, za tydzień jest ten bal i czy chciałbyś ze mną pójść? - zapytała a ja odpowiedziałem:
-Prędzej, bym z wymiotował!- i puściłem pawia...
Mniejsza z tym, poszedłem szybko do klasy a tam ujrzałem, tą krzywą babę od chińskiego, która mnie nienawidziła;
-Dzień Dobry Pani Wołowino -powiedziałem i zacząłem się śmiać po czym mnie okrzyczała a ja...
Gdy wstałem rano, powiedziałem:
-Nareszcie poniedziałek, zobacze się z moją ukochaną Dorę!
Szybko ubrałem się w różowe rurki z krokiem, biało-fioletową bluzkę z kokardkami i moje $ł!t gl@ny!
-Pa mamusiu!- krzyknąłem i wybiegłem z domu, bo już czekała na mnie moja różowa limuzyna!
Gdy dojechałem do szkoły ujrzałem Chrisa. Strasznie się zdenerwowałem, ale jakby nigdy nic przeszedłem obok niego, a gdy mnie zobaczył zawołał:
-Siema różowy!
Ze złością odparłem:
-Siema.
Nagle do Chrisa podszedł anioł, czyli Dora.
-Cześć Kotku.- odparł i zaczął ją lizać po ustach. A ona oczywiście się dołączyła :(
Próbując ukryć mój płacz, poszedłem do kibelka (różowego) i załatwiłem swoją potrzebę. Gdy wyszedłem zobaczyłem Roxi w najbardziej miniowej miniówce jaką widziałem, w staniku i w 15cm szpilkach.
-Ehh...- pomyślałem - Jak ona wygląda, powinna brać przykład z Dory!
-Cześć Justin - powiedziała
-Hej - odpowiedziałem i zmierzałem w kierunku klasy.
-No wiesz...- zaczęła coś nawijać. -Bo, za tydzień jest ten bal i czy chciałbyś ze mną pójść? - zapytała a ja odpowiedziałem:
-Prędzej, bym z wymiotował!- i puściłem pawia...
Mniejsza z tym, poszedłem szybko do klasy a tam ujrzałem, tą krzywą babę od chińskiego, która mnie nienawidziła;
-Dzień Dobry Pani Wołowino -powiedziałem i zacząłem się śmiać po czym mnie okrzyczała a ja...
wtorek, 25 października 2011
Rozdział III cz. I
-Bejbe, bejbe, bejbe ooo...- usłyszałem dźwięk mojego budzika w moim $ł!t p!nk0wym t3l3f0n!ku. Od razu się zbudziłem, wstałem i zacząłem tańczyć w rytmie mojej $ł!t piosenki!


-Oh! To takie sexy!- powiedziała Mamusia. -Ale teraz Justinku chodź na śniadanko! Przygotowałam Ci jajka na miękko koloru różowego!
-Aaa... dziękuję Mamuniu!!- krzyknąłem ucieszony.- Już lecę, tylko coś na siebie zarzucę.
Ubrałem różowe legginsy w ciemno-różowe serduszka, bluzkę sięgającą do moich $ł!t kolanek i pantofelki z księżniczkami. Kiedy schodziłem do kuchni znowu musiałem spotkać się z moim wrogiem nr. 1... czyli ze schodami! Wpadłem na pewien pomysł! Poszedłem do mojego pokoju i wziąłem duużutką podusie w kwiatuszki. Podszedłem do schodów i podłożyłem sobie ją sobie pod tyłeczek.
-Aaaa...- krzyknąłem zjeżdżając na poduszce.
-Dziecko drogie!- powiedziała moja Mamusia.- Przecież sobie tyłeczek stłuczesz!
-Auuaa!!- płakałem z bólu.
-Wezwać karetkę?!- spytała Mamunia.
-Nieee...!- zdecydowanie odpowiedziałem.- Bo jeszcze będą mi wstrzykiwać igłę, której się tak bardzo boje!
Po dwóch godzinach nie bolał już mój $ł!t tył3cz3k. Później razem z Mamusią za rączkę poszedłem do sklepu kupić Kubusia Play'a, p!nk0w3 cuk!3r3czk! i pączki o smaku pączków! Najbardziej ucieszyłem się z Kubusia Play'a. Kiedy wróciliśmy do domu...

poniedziałek, 24 października 2011
Rozdział II cz.II
...nauczył się latać!

Kiedy stałem na przystanku (żeby dojechać do Ushera) bardzo zmarzły mi nóżki. Eh! Dwie pary skarpet i różowiutkie glany* nie wystarczyły. Nie ma co się dziwić, w końcu jest lato. Gdy podjechał bus wywinąłem orła wchodząc do niego. Nie było miejsca! Musiałem stać całe 5 minut drogi :( Oczywiście znów się potknąłem wychodząc z busa. Nadszedł czas wejścia do posiadłości Ushera. Nie podobał mi się jego dom. Nie miał żadnego elementu różowego! Szczyt bezczelności! Kiedy wchodziłem przez bramę do jego domu zaatakowały mnie pitbulle! Jeden z nich to pies a drugi to Pitbull :D Właśnie wychodził od Ushera.
-Ty! Fankom wstęp wzbroniony!- powiedział.
-Ale... ja jestem Justin.- rzekłem zdziwiony, że ten "kolo" mnie nie zna.
-Aaa... to ty młody!- krzyknął i pośpiesznie wyszedł za bramę.
Szedłem w stronę domu Ushera kiedy nagle poczułem wiatr z tyłu. Okazało się, że pitbull (pies) odgryzł moje różowiutkie rureczki!!! Wkurzony pobiegłem ścieżką prowadzącą do posiadłości.
-Może Ush nie zauważy?- stwierdziłem i zadzwoniłem dzwonkiem, który brzmiał jak najlepszy kawałek Ushera! Iiip! Wpuścił mnie do domu i graliśmy aż pół godziny. Bo na aż tyle pozwoliła mi Mamusia zostać u niego. Od razu poszedłem do wanienki i wykąpałem się "Johnsons baby". Tym razem nie pozwoliłem sobie na późne pójście spać jak ostatnio. Poszedłem o 17:00.
*te glany:
Rozdział II cz. I
-Drrr!Drrr!Drrr! - znowu obudził mnie mój budzik, lecz dziś nie zwalił mnie z łóżka (postępy) !
Gdy wstałem poszedłem do kibla i popsikałem się moim pierwszym dezodorantem! Polecam! To uczucie, jak klikasz pudelko z zawartościami chemicznymi, które potem lądują na twoich pachach... bezcenne !
Potem *''...........'' , po czym, ubrałem moją bluzkę i ulubione granatowo-różowe pedałkowate rurki.
Wszedłem na Twittera, aby zobaczyć ile już dostałem listów miłosnych. Oczywiście nie myliłem się było ich około 10 a wszystkie zaczynały się jak zawsze, bardzo sexi...:
''Siema dupku, twoja ostatnia piosenka jest do kitu...'' albo ''Cześć kotku, jak słucham twoich piosnek to mi sie nóż w kieszenie otwiera...'
Tak mnie kochają! Chcą ze mną współżyć i nawet dla mnie robią sztuczki z nożem...
-Ehhh, co to za świat - powiedziałem i poszedłem na dół aby pożegnać się z mą pięknością.
-Mamo, lecę do Ushera pograć w Super Mario Bros! - mówiłem i jednocześnie ubierałem kurtkę!
-Dobrze kochanie - odpowiedziała i dodała:
-Mój kochany syneczek już nauczył się latać! ...
*cenzura, która oznacza ''robiłem kupkę''
Gdy wstałem poszedłem do kibla i popsikałem się moim pierwszym dezodorantem! Polecam! To uczucie, jak klikasz pudelko z zawartościami chemicznymi, które potem lądują na twoich pachach... bezcenne !
Potem *''...........'' , po czym, ubrałem moją bluzkę i ulubione granatowo-różowe pedałkowate rurki.
Wszedłem na Twittera, aby zobaczyć ile już dostałem listów miłosnych. Oczywiście nie myliłem się było ich około 10 a wszystkie zaczynały się jak zawsze, bardzo sexi...:
''Siema dupku, twoja ostatnia piosenka jest do kitu...'' albo ''Cześć kotku, jak słucham twoich piosnek to mi sie nóż w kieszenie otwiera...'
Tak mnie kochają! Chcą ze mną współżyć i nawet dla mnie robią sztuczki z nożem...
-Ehhh, co to za świat - powiedziałem i poszedłem na dół aby pożegnać się z mą pięknością.
-Mamo, lecę do Ushera pograć w Super Mario Bros! - mówiłem i jednocześnie ubierałem kurtkę!
-Dobrze kochanie - odpowiedziała i dodała:
-Mój kochany syneczek już nauczył się latać! ...
*cenzura, która oznacza ''robiłem kupkę''
Rozdział I cz.II
...zacząłem jeść popcorn. Nagle się zakrztusiłem:
-Mamusiu! Pomocy!- krzyknąłem.
-Oh! Syneczku! Zadzwonię na pogotowie.- szybko pobiegła po mój $ł!t P!nk0wy f0n!k*, bo jej ajf0n!k** się wyładował. Kiedy ja się krztusiłem ona dzwoniła i mówiła:
-Proszę przyjechać na ul. Słitaśną 13 w Ontario***, bo mój Justinek się krztusi!- krzyknęła do telefonu. Zanim przyjechali moja kochana Mamusia próbowała mi pomóc. Znalazła w lodówce mojego ulubionego Kubusia Play'a i dała mi się napić.
-Ojej! Mamo! Skąd wiedziałaś, że najbardziej kocham Kubusia?- zapytałem krztusząc się.
-Najbardziej?- spytała się Mamusia z krzywą miną.
-Oh! Przepraszam! Najbardziej to ja Ciebie kocham!- powiedziałem wręcz płacząc.- Wybacz mi kochana Mamusiu!
Mamusia strzeliła focha ale kiedy powiedziałem, że mam dla niej prezent od razu mi wybaczyła. Prezentem dla niej była... nowa deska toaletowa o kolorze $ł!t różu w kształcie serca!
-Jej! Dziękuję kochanie!- powiedziała z zachwytem. -Zawsze o takiej marzyłam.
Przytuliła mnie dzięki czemu odeszło ode mnie krztuszenie się. Kiedy pod nasz sł!t p!nk0wy d0m3cz3k podjechała karetka Mamusia powiedziała, że już nie są potrzebni i kazała mi iść spać. Ja oczywiście posłuchałem mojej kochanej Mamusi i o godzinie 18:00 poszedłem spać.
*czytaj: słit pinkowy fonik
**czytaj: ajfonik
***Ontario- prowincja Kanady, w której urodził się Bieber
Subskrybuj:
Posty (Atom)